Jak zorganizować ślub i nie zwariować? Kilka słów o wszystkich "dobrych radach".

10:52:00



Na początku zawsze wszystko jest fajne. Cieszymy się nadchodzącym ślubem, zaczynamy planowanie, zapisujemy mnóstwo inspiracji, oglądamy wszystkie możliwe relacje. Zrobimy to,to i jeszcze to......  będzie idealnie, inaczej niż zwykle! Najczęściej chwilę potem zaliczamy czołowe zderzenie z rzeczywistością, gdy na ratunek rusza nam cała armia cioć i  wujków "dobrych rad".

fatimasbridalhouse.com

1. Kto w dzisiejszych  czasach robi jeszcze wesele?

Po co wam zabawa na 100 gości, kiedy w modzie się małe uroczystości na świeżym powietrzu? Raz, że to i tańsze to dwa, kto ma siły na zabawę do rana? Życzenia,obiad i do domu. Po co więcej?  Nie powiem, kameralne uroczystości mają swój urok, ale z racji tego, że mamy zazwyczaj jeden dzień, nie jesteśmy w stanie zorganizować skromnego spotkania i hucznego wesela jednocześnie. A skoro mamy ochotę pobawić się z gośćmi i zaprosić osoby, których nie zawsze mamy okazję odwiedzić, to co w tym złego?  Wesele nie jest passe. Skoro chcecie je mieć, to innym nic do tego!


2. Ślub kościelny? A po co? Jeszcze trzeba dać coś na ofiarę, opłacić organistę, kościelnego...

Uwielbiam wszelkie licytacje, który też ślub jest  ważniejszy. Sam ślub cywilny jest gorszy? A niby dlaczego? Ślub kościelny jest bez sensu, bo nie siedzisz na każdej porannej mszy? A niby dlaczego? Każdy decyduje się na taki ślub, jaki jest mu bliski. Hipokryzją jest branie ślubu kościelnego na pokaz, jeśli faktycznie nie czujecie się wierzącymi. Ślub to przede wszystkim przysięga jaką sobie nawzajem składacie. Jeśli czujecie,że sam ślub cywilny przypomina wam bardziej zakładanie spółki niż wyznawanie miłości, nie wstydźcie się tego, że jesteście osobami wierzącymi i chcielibyście uczynić to w obliczu Boga. To normalne, że niewierząca znajoma będzie miała inne zdanie, ale to wy przede wszystkim macie prawo mieć swoje.


3. Taka droga suknia? Nie opłaca się wydawać tylu pieniędzy na jedną noc.

Po długich salonowych wojażach, stajesz przed lustrem i stwierdzasz: "Dobra, to ta. Możemy ją brać." Cieszysz się, że kolejna sprawa za tobą, wpłacasz zaliczkę... a potem raz na jakiś czas ktoś zapyta: "Jak tam suknia? Wybrałaś już? Ile kosztowała?". Chwilę potem dowiadujesz się, że nie ma sensu wydawać tyle na suknię, którą założysz jeden raz, że "ona też taka głupia kupiła, a teraz żałuje, że wydała tyle pieniędzy" bo suknia leży w szafie. A tak w ogóle to najlepiej było suknię uszyć, albo odkupić od znajomej biorącej ślub pięć lat temu. Ok, ceny niektórych sukien i mnie zwaliły z nóg, ale skoro nic tańszego nie wpadło ci w oko, to dlaczego masz rezygnować z zakupu?

4. Dekorowanie sali, wybieranie koloru przewodniego czy tortu, ustalanie menu, itp. nie ma sensu bo goście i tak tego nie zauważą.

Mój ulubiony argument :) A bo wymyślasz, znajoma brała ślub bez takich udziwnień i przeżyła. Goście przychodzą przecież tylko po to, żeby dobrze się najeść i pobawić. Tego jak będzie wyglądać tort, goście nie będą już pamiętać wraz z ostatnim zjedzonym kęsem. Sama przygotowujesz dekoracja, robisz zaproszenia??? Przecież na allegro możesz kupić za złotówkę, szkoda twojej pracy. To nic, że robienie tego wszystkiego robi ci przyjemność  i najzwyczajniej w świecie chcesz, żeby tak to u ciebie wyglądało. Może goście nie zapamiętają koloru kwiatów w wazonie, ale to ty będziesz wspominać i przeglądać na zdjęciach efekt swojej pracy i to tobie ma ona sprawiać najwięcej satysfakcji.

5. Nie zapraszasz cioci Zosi? Tak nie wypada!

Z góry ustaliliście listę gości, a tu okazuje się, że rodzina każe wam dopisać drugie tyle? W dniu waszego święta macie prawo zaprosić ludzi z którymi chcecie to świętować. Ludzi, których znacie i z którymi utrzymujecie kontakt. Jeśli obecność kogoś, kogo tak naprawdę nawet nie znacie może sprawić, że nie będziecie się czuć swobodnie, nie dajcie się zastraszyć i postawcie na swoim :) W końcu i cioci Zosi z czasem przejdzie foch :)

6. Wybieracie zarówno fotografa jak  i kamerzystę? Po co? Nikt już przecież nie ogląda filmów z wesel.

Część ludzi kojarzy jeszcze ślubne z filmy z czasami, gdy nagrywał je trzęsącą ręką "wujek Ziutek", a oglądanie 6-godzinnej relacji było po prostu morderstwem. Znajomi bulwersują się na widok cen video? Cóż, jeśli chcecie, żeby film oglądało się przyjemnie i z chęcią wracało się do niego po latach, trzeba trochę za niego zapłacić. Film stanowi świetne uzupełnienie zdjęć, nie rzadko zobaczymy się na nim z całkiem innej perspektywy niż na fotografii. Jeśli słyszymy jeszcze, że rzadko kto coś pamięta z własnego ślubu,warto się zastanowić, czy rezygnacja z kamerzysty na pewno jest najlepszym pomysłem.



Pewnie nazbierałoby się jeszcze kilka innych, równie "ważnych" rad, najważniejsze w tym wszystkim jest tylko fakt, że to jest wasz ślub i to od was przede wszystkim powinno zależeć to, jak on będzie wyglądał. Pamiętajcie, że rodzicie i dziadkowie mieli  już swój ślub, a znajomi również mają lub będą go mieć za sobą. Najlepiej zatem, żeby każdy przeżył je tak,jak sobie wyobraża. Drugiej okazji  w życiu zakładamy, że już nie będziemy mieć :)

Drogie panny młode, a jak tam mijają wasze przygotowania?


You Might Also Like

8 komentarzy

  1. oj tak... znam te "dobre rady" :D Na szczęście w większości udaje mi się postawić na swoim.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi jak narazie przygotowania mijają spokojnie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już (niestety) mam to za sobą :) oczywiście bez 'dobrych rad' się nie obyło, ale mimo wszystko TEN dzień byłą jak najbardziej NASZYM dniem.

    Pozdrawiam lifelovelywife.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Temat rzeka, juz mam go za soba, mimo, ze sama mam pare rad, kazdy robi jak chce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Okazuje się że wcale nie trzeba mieć absurdalnych żądań żeby być oskarżonym o rozrzutność... niecałe 100 osób, brak osobnej dekoratorki w restauracji i suknia za niecałe 2000 bez promocji. Dotego najprostsze złote obrączki. Dowiaduję się że: po co mi orkiestra za 6tys. Jak kuzynka ma dj za 800 z poprawinami, oszalałam z tą florystką w kościele (za 700zł z materiałem), na świetlicy wiejskiej wyszłoby niebo taniej, obrączki 3mm są o połowę tańsze, a już w ogóle to suknię mogę kupić używaną, za 400zł dostanę świetny model i welon gratis!

    OdpowiedzUsuń



Spodobał Ci się blog? Dodaj go do swoich ulubionych i odwiedź nasz fanpage na Facebooku :)

Popular Posts

Like us on Facebook

Flickr Images