MAKEUP z... Primarka?

by - 21:08:00


Kocham Primark za ubrania, za buty, dodatki... ale pierwszy raz odważyłam się spróbować ich kosmetyków! Wszystko przez najnowszą serię NUDES, która pierwszy raz wpadła mi w łapki już w Londynie. Część z was widziała je już pewnie na moim instagramie. Jesteście ciekawi, czy warto wydać na nie więcej niż funta?


Na próbę postanowiłam wybrać trzy produkty: paletkę z cieniami w naturalnych, delikatnych kolorach, bronzer do konturowania (bo miałam nadzieję się nauczyć) i delikatny rozświetlacz podkreślający opaleniznę (której jeszcze nie mam!). Dwa z tych produktów okazały się być strzałem w dziesiątkę, jeden z nich z pewnością wyląduje w koszu.




Na pierwszy strzał rzućmy rozświetlacz. Niby podobnych produktów wiele na naszych rodzimych  pólkach, ale postanowiłam, że przyda się na nadchodzące lato. Nic lepiej nie podkreśla naturalnej opalenizny jak małe, połyskujące drobinki odbijające się w świetle. Swój wypróbowałam jednak wcześniej, aplikując go przed jedną z imprez. Już niewielka ilość wystarczy, żeby spełnił swoje zadanie i za to go uwielbiam! Myślę, że jeszcze nieraz będę miała okazję go wypróbować. Lato (i opalenizno) przybywaj!



Drugi udany zakup to paletka z cieniami. Nie lubię mocnych, zdecydowanych kolorów (może dlatego, że nie potrafię ich obsługiwać?), od zawsze blisko mi do różów i brązów. Ciepłe, matowe kolory doskonale sprawdzają się zarówno na dzień, jak i na większe wyjścia. Cienie są dość dobrze napigmentowane, więc nie powinniście mieć problemów z ich rozprowadzeniem.





Natomiast kompletną porażką okazał się być sam bronzer w sztyfcie. Może to wada mojego felernego egzemplarza, ale sam wkład okazał się być dość suchy i tępy. Kompletnie nie mogłam go rozprowadzić na twarzy. Nie pomogły ani sposoby na sucho, ani na mokro. Nie pomogły ani groźby, ani prośby. Na dodatek, jak farbowana blondynka postanowiłam go wypróbować tuż przed imprezą, co skończyło się zmywaniem całego makeup'u na pięć minut przed wyjściem. Nie i jeszcze raz nie. Nie warto.



Muszę jednak przyznać, że kosmetyki same w sobie wyglądają pięknie i do złudzenia cała seria przypomina tą sygnowaną nazwiskiem Kim Kardashian. Nie są to jednak kosmetyki warte grubych pieniędzy. Jeśli jednak szukacie tańszych odpowiedników dobrej jakości i macie okazję zrobić zakupy w Primarku (lub ktoś wam je zrobi, tak jak mi) to jak najbardziej powinniście spróbować. Koszt paletki to 4 funty, rozświetlacza 2, a o bronzerze... nie będę nawet wspominać :)


You May Also Like

2 komentarzy

  1. Primark oznaczał dla mnie tylko same ciuchy. Skoro jednak mówisz, że makeup też jest dobry to trzeba będzie to sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam maseczki z Primarka ale ostatnio również próbowałam kolorówki i cienie mają przyzwoite zwłaszcza za tak niską cenę;)

    OdpowiedzUsuń



Spodobał Ci się blog? Dodaj go do swoich ulubionych i odwiedź nasz fanpage na Facebooku :)