Na biurku Oli




Nie wiem czy wiecie, ale od zawsze byłam osobą, która nie lubi się nudzić. Kiedy mam powierzyć komuś coś do zrobienia, wolę to zrobić sama :) Wiedzą też o tym moim znajomi, którzy od czasu do czasu zgłaszają się do mnie z pomysłami, które wspólnymi siłami realizujemy.  Tym razem odezwała się znajoma, która w pokoju dziecka chciała namalować góry. Do tego typu rzeczy nie trzeba mnie zachęcać dwa razy :)


Moda na skandynawskie wnętrza trwa. Widać je w salonach, biało-drewnianych kuchniach czy w pokojach dla dzieci właśnie. Przed moim przyjazdem Patrycja przygotowała już ścianę, którą pomalowałam klasycznym light grey'em Beckers'a. Jeśli szukacie jasnej, delikatnej szarości to ten kolor, razem ze skandynawską prostotą Duluxa jest idealny!


Zaczęłyśmy od "naszkicowania" kontur gór. Pamiętajcie, że dolna krawędź taśmy malarskiej musi być tą ładniejszą, bo ona będzie wyznaczać kontur naszych gór. Następnie, korzystając z białej i czarnej farby wymieszaliśmy dwie szarości, które planowałyśmy wykorzystać.  Zaczęliśmy od nakładania najjaśniejszej warstwy. Na samym dole planowałyśmy wstępnie tablicówkę, którą ostatecznie odrzuciliśmy, bo przy ścianie miało znaleźć się łóżeczko.



Do stworzenia chmurek wykorzystałyśmy zakupione w tym celu szablony, choć sama uważam, że korzystanie z nich przyprawiało mnie o istny ból głowy. Nie sprawdzał się ani spray (bo odprysk lądował również tam, gdzie nie powinien), ani gąbeczka i wałek, który sprawiał, że jakaś część farby zawsze nam uciekała pod szablon. Ostatecznie odrysowałyśmy wszystko za pomocą ołówka i pomalowałyśmy chmurki ręcznie. 


Tak efekt prezentuje się już po zakończeniu prac. Jak wam się podoba? A może stworzyliście coś podobnego u siebie? czekam na wasze opinie! 


Share
Tweet
Pin
Share
7 komentarzy



Znacie je? Na ich widok babcie wyciągają igły i nici, mężowie przewracają oczami (bo ich chyba już nic nie zaskoczy), a nam kobietom- po prostu się podobają! W połączeniu z kabaretkami to istny hit tej wiosny. Ten szał dopadł i mnie, postanowiłam więc poszukać swojego modelu. Tych w sklepach jest całkiem sporo, ale gdy zobaczyłam ich ceny stwierdziłam, że ilość dziur idzie w parze z wysoką ceną więc uznałam, że w końcu uznałam, że tym miesiącu mam jednak dużo ważniejszych wydatków ;)

 Nie dałam jednak łatwo za wygraną i postanowiłam iść inną drogą. Po latach skierowałam się do jednego z większych second handów w okolicy i po pół godziny poszukiwań między wieszakami, wytargałam dwie pary jasnych jeansów. Łącznie zapłaciłam za nie 24zł. Z takim łupem udałam się do domu, gdzie postanowiłam je odpowiednio przerobić.



Jeśli tak jak ja, niewielkim kosztem chcielibyście stworzyć swoją wersję, śpieszę wam z pomocą- zajmie wam to nie więcej niż godzinę! Możecie skorzystać z jeansów, których już nie nosicie, albo tak jak ja udać się do sklepu z używaną odzieżą. Wybrane spodnie załóżcie na siebie i ołówkiem narysujcie miejsca, w których miałyby znaleźć się otwory. Następnie, już na zdjętych spodniach wytnijcie dziury, podłóżcie pod spód tekturkę lub coś twardszego i zacznijcie przecierać boki pumeksem lub papierem ściernym. Jeśli macie ochotę, możecie ponacinać inne miejsca- wszystko to kwestia waszej wyobraźni! Moje prezentują się następująco, jak podoba się wam efekt?








Share
Tweet
Pin
Share
1 komentarzy


Jak wam idą świąteczne przygotowania? Dla tych, którzy wielkie zakupy i porządki mają już za sobą, przygotowałam szybkie i banalnie proste papierowe jajka na ozdobę. Można wykorzystać je do stworzenia świątecznej girlandy, albo zawiesić na suchych gałązkach w wazonie (ja planuję tak zrobić, o ile jeszcze gdzieś te gałązki dorwę).

Macie do wyboru kilka szablonów: począwszy od nowoczesnej czerni i bieli na wielkanocnych pastelach kończąc. Możecie je ze sobą dowolnie zestawiać i zmieniać. Wystarczy tylko wydrukować interesujący nas wzór, wyciąć wszystkie jajka, zgiąć każde na pół i skleić ze sobą bokami. Do stworzenia jednego egzemplarza potrzeba czterech wyciętych jajeczek. Do środka wklejam kawałek wstążki lub sznurka, dzięki czemu będę mogła je zawiesić w dowolnym miejscu.



Uwielbiam takie proste, mało wymagające dekoracje, a wy co planujecie zrobić w swoim domu?



Poniżej znajdziecie szablony do pobrania (kliknijcie w obrazek, wówczas pokaże się wam w większym formacie).













Share
Tweet
Pin
Share
No komentarzy


Jest na blogu taki post, który mimo upływu lat, cały czas cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Post, do którego zdjęcia robiłam jeszcze kalkulatorem i który popełniłam jakieś wieki temu. Bo jakieś milion lat właśnie minęło od czasów, kiedy to swojemu (jeszcze) chłopaki, postanowiłam sprawić prezent z okazji zbliżających się walentynek. Z jego powodu nie przespałam kilka nocy, siedziałam, wymyślałam. wycinałam, zwijałam i tak oto powstał słoik z 365 powodami do kochania.

Nie ma dnia w którym nie otrzymałabym pytania czy prośby, żeby takie powody komuś przesłać lub udostępnić. Wszystko byłoby spoko, gdybym ja je tylko miała. Milion razy przejrzałam pliki na komputerze i pocztę- nie ma, przepadło w czeluściach piekielnych. ALE, z racji waszych nieustających próśb, postanowiłam się zmotywować i odtworzyć coś specjalnie dla was. Wisicie mi co najmniej dobrą kawę.




Cóż, powody które niegdyś wymyśliłam nie za bardzo nadawały się do publikacji, bo dotyczyły spraw bliskich tylko mi i mojemu facetowi. Postarałam się więc stworzyć jak najbardziej uniwersalne hasła tak, żeby odpowiadały większości z was. Plik, który wam udostępniam można edytować, na końcu listy zostawiłam więc kilka pustych okienek, w których możecie dopisać tylko te wasze, wyjątkowe powody.

Szablon znajdziecie tuta: link do szablonu




Poniżej wrzucam wam też kilka grafik, które możecie pobrać, wydrukować i zainstalować na waszym słoiku. Nie ma miejsca na wymówki- daję wam  cały, kompletny prezent do zrobienia. Jedyne co musicie zrobić to pobrać plik, uzupełnić kilka ostatnich okienek, wydrukować, wyciąć i poskładać czy też pozwijać jak w mojej wersji. Wielkość okienek czy czcionkę możecie dowolnie przerabiać i dopasować pod siebie. Prościej się już nie da!




Tak prezentuje się mój słoik . Do swojej wersji  możecie powrzucać też jakieś słodkości- będzie nie tylko ładne, ale i smacznie :)  Takie prezent świetnie sprawdzi się nie tylko z okazji walentynek, ale z okazji wszelkich rocznic czy waszych innych, wspólnych świąt. Nie masz jeszcze prezentu? Sio do drukarki! Powodzenia!

Share
Tweet
Pin
Share
10 komentarzy


Długo mnie nie było, to prawda, ale na usprawiedliwienie wracam do was z niezłym tipem! Dzisiejszy post dedykuję wszystkim kobietom marzącym o własnej toaletce w sypialni-ale jeśli napatoczy się tu przy okazji jakiś reprezentant płci brzydkiej, nic straconego-będzie miał okazję zapunktować u swojej dziewczyny :)


Toaletka powstała przy okazji przygotowywania jednego z mieszkań na sprzedaż- zupełnie puste mieszkanie, niewielkim kosztem należało jakoś "ożywić". Tym sposobem postanowiłam wcielić w życie pomysł z niskobudżetową toaletką. Napotkałam go w internecie, a że jest genialny w swej prostocie, postanowiłam wykorzystać go przy pierwszej lepszej okazji. Wspomniane mieszkanie spadło jak z nieba, efekty możecie zobaczyć poniżej :)




Piękne i gotowe toaletki potrafią kosztować  majątek. Tutaj cały patent polega na wykorzystaniu dwóch półek, które zastępują nam mebel. Tego typu półki znajdziecie np. w Ikei, koszt jednej wynosi ok 40 zł. Dzięki temu stworzymy miejsce na wszystkie potrzebne nam przyrządy, Górna część potrzebna na wszystko, co musi musi znaleźć się "pod ręką"a przestrzeń między pólkami możemy wykorzystać na pudełka, w których schowamy potrzebne nam akcesoria.



Jeśli toaletka, to nie obędzie się bez lustra. te tutaj zakupiłam w Ikei i kosztowało ok. 25zł. Możemy wybrać inne kształty czy też lustra z dodatkowym oświetleniem.

 Całość wyniosła mnie niewiele ponad 100zł- jak wam się podoba taki efekt?



Share
Tweet
Pin
Share
9 komentarzy


Oprócz wręczania i dostawania prezentów, lubię je również pakować :) Nie zawsze jest czas, nie zawsze mi się chce... ale nie przepadam za standardowymi papierami w choineczki, reniferki i inne cuda, gotowe torebki, itp.  Oprócz tego lubię, gdy prezenty są w pewien sposób spersonalizowane. I nie chodzi o to, by tworzyć nie wiadomo jak piękne dzieła sztuki... ale uwielbiam, kiedy dostaję niezgrabnie spakowany i przyozdobiony prezent od mojej kochanej sierotki :)


Może to nieco staromodne.. albo bardzo doceniam fakt, iż ktoś coś zrobił z myślą o nas. Można iść na łatwiznę.. ale kto powiedział, że trzeba?

Tym sposobem jeden z przedświątecznych wieczorów przeznaczyłam na pakowanie prezentów. Udało się spakować większość z nich, a efekty przedstawiam poniżej :)













































Share
Tweet
Pin
Share
5 komentarzy
Older Posts

Follow Us

  • Twitter
  • Instagram
  • facebook

Facebook

Na biurku Oli

recent posts

Blog Archive

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Łączna liczba wyświetleń

O MNIE

  • WSPÓŁPRACA
  • O mnie
  • KONTAKT

Created with by ThemeXpose