Na biurku Oli


Tak, tak. Takie rzeczy mogły się przydarzyć nie komu innemu, jak mnie. Co do tego, posiadam niewyobrażalny talent :) Wszystko zaczęło się od ślubu mojej przyjaciółki, na którym miałam być świadkową. Przejęta swoja rolą, szukałam czegoś, w czym dobrze bym się czuła, tak by było niezbyt poważne, ale też nie za strojne, bo uwagę w tym dniu przykuwać miała tylko jedna osoba :) Po wielu poszukiwaniach znalazłam odpowiednią sukienkę, do niej dobrałam marynarkę i szpilki.

Pierwszą torebkę zamówiłam na allegro. Wiem, że zamawianie czegokolwiek w ostatnim tygodniu przed ślubem, nie należy do najmądrzejszych decyzji, ale cielepy tak mają :) Impreza odbywała się w sobotę, w piątek po pracy i powrocie do domu, okazało się, że paczka jeszcze nie dotarła. Chyba jesteście w stanie wyobrazić sobie ten lament, który zrobiłam w domu :) Na usprawiedliwienie dodam, że nie miałam nic, co by mogło ta torebkę zastąpić. A świadkowa bez torebki? Bez rezerwowej białej nitki (która jak się później okazało była bardzo przydatna), chusteczek i całej masy innych rzeczy, które wypadało przy sobie mieć? Dla świętego spokoju mój luby  zabrał mnie do sklepu i kazał szukać czegoś nowego. I znalazłam. Z ciężkim bólem serca. W końcu miałam świadomość, że pierwsza zamówiona torebka, też kiedyś do mnie dotrze. Co ja zarobię z dwiema podobnymi? No i wydawanie pieniędzy na coś, nie do końca potrzebnego, też nie wydawało mi się do końca sensowne. Ale ją wzięłam, a co tam.   





"Klapa" torebki jest lakierowana, dół zaś jest cały matowy.








Gdy wróciliśmy już do domu, rozpakowaliśmy wszystkie zakupy, wzięłam się za przygotowanie wszystkiego na sobotę, gdy nagle ktoś zapukał do naszych drzwi.

Share
Tweet
Pin
Share
5 komentarzy
Older Posts

Follow Us

  • Twitter
  • Instagram
  • facebook

Facebook

Na biurku Oli

recent posts

Blog Archive

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Łączna liczba wyświetleń

O MNIE

  • WSPÓŁPRACA
  • O mnie
  • KONTAKT

Created with by ThemeXpose