Na biurku Oli





25 lat to taki wiek, że nie wiadomo czy jeszcze się śmiać, czy już płakać. W bardzo optymistycznej wersji, 1/4 życia za mną, w trochę mniej 1/3, w jeszcze gorszej, jakaś połowa za mną....  Nie mam willi z basenem, pięciu zer na koncie próżno szukać. Z wielu marzeń trzeba było zrezygnować... chociaż w sumie po to chyba są, żeby się nigdy nie raczyły spełnić ;)

Nie weszłam dzisiaj na szczyt świata, nie pobiłam rekordu... ale wiecie co? To był dobry dzień, mimo wczesnej pobudki, mimo pracy... jestem niesamowitą szczęściarą, bo składając mi życzenia każdy dziś choć raz o mnie pomyślał, rodzina wpadła na kawę,dzieciaki zrobiły laurkę, a teraz siedzę i leniuchuję przed telewizorem. Jestem zdrowa, mam obok siebie faceta, który kocha mnie mimo wszystko i psa, którego zamiziałabym na śmierć.  Może nie mam wiele, ale inni mogliby mi pozazdrościć tego, co mam.
I tym trzeba się cieszyć!

A przede mną kolejne lata na spełnianie marzeń, zwiedzanie świata, łamania zasad, wbijania kija w mrowisko i innych atrakcji. A w najbliższym czasie razem z dziewczynami wybieramy się do Londynu i to tam będziemy świętować :)

To był naprawdę dobry dzień. Taki sam, jak każdy inny, ale czasami warto się cieszyć tym spokojem, który mamy :) Póki co, pozostaje mi wierzyć, ze choć połowa dzisiejszych życzeń się spełni :) Szczególnie poproszę o grubszy portfel....tak na wszelki wypadek :)


Dziękuję wszystkim tym, którzy dzisiaj o mnie pamiętali :)

... takiego też się kiedyś dorobię :)






P.S.: Killer stwierdził, że tyle gości naraz to zdecydowanie za dużo! Szczególnie kiedy nikt nie rzuca niczego pod stół :)




Share
Tweet
Pin
Share
2 komentarzy
Older Posts

Follow Us

  • Twitter
  • Instagram
  • facebook

Facebook

Na biurku Oli

recent posts

Blog Archive

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Łączna liczba wyświetleń

O MNIE

  • WSPÓŁPRACA
  • O mnie
  • KONTAKT

Created with by ThemeXpose