Zawsze kiedy wpadam do Anglii nie mam czasu na leniuchowanie. Z chęcią wybrałabym się na spokojny spacer po mieście, wstąpiła w mało znane, aczkolwiek ciekawe miejsca. Poszła w drugą stronę niż tą, którą idą tłumy. Tym razem nie było czasu. Udało się zaliczyć krótki spacer po parku. Tym razem w Burton Upon Trent.
Jeśli spacer to w grę wchodzi tylko i wyłącznie wygoda. Bez względu na makijaż i włosy, wskakuję w luźną bluzkę, miękkie jegginsy i sportowe buty. W takim wydaniu żadna trasa mi nie straszna ;)
Kto powiedział, że plac zabaw jest tylko dla dzieci? :D
Angielskie koty miauczą po Polsku. Mówię wam!
jegginsy i bluzka: sinsay
buty: nike
Na koniec zachęcam do polubienia mojego profilu na facebooku.







