Na biurku Oli

Zawsze kiedy wpadam do Anglii nie mam czasu na leniuchowanie. Z chęcią wybrałabym się na spokojny spacer po mieście, wstąpiła w mało znane, aczkolwiek ciekawe miejsca. Poszła w drugą stronę niż tą, którą idą tłumy. Tym razem nie było czasu. Udało się zaliczyć krótki spacer po parku. Tym razem w Burton Upon Trent.




Jeśli spacer to w grę wchodzi tylko i wyłącznie wygoda. Bez względu na makijaż i włosy, wskakuję w luźną bluzkę, miękkie jegginsy i sportowe buty. W takim wydaniu żadna trasa mi nie straszna ;)






 Kto powiedział, że plac zabaw jest tylko dla dzieci? :D


Angielskie koty miauczą po Polsku. Mówię wam!


jegginsy i bluzka: sinsay
buty: nike


Na koniec zachęcam do polubienia mojego profilu na facebooku.
Share
Tweet
Pin
Share
3 komentarzy
Co jakiś czas wybieram się  do naszych czeskich sąsiadów. Korzystając z okazji często odwiedzam pobliską Pragę. Tym razem postanowiłam jednak wyruszyć w zupełnie inną stronę. Takim sposobem znalazłam sie w przepięknym, górskim  miasteczku o nazwie Karlovy Vary.





Karlowe Wary to typowe miasto uzdrowiskowe, słynne praktycznie na cały świat. Posiada kilkanaście źródeł o leczniczych właściwościach. Może nie należy do najczęściej odwiedzanych miejsc na turystycznych mapach polaków, ale nikt kto tutaj przyjedzie, nie będzie żałował przebytych kilometrów :)

Kto odwiedza Karlowe Wary?

Gdzie byśmy się nie znaleźli, wszystkie informacje, instrukcje,mapy, znajdziemy w języku czeskim, angielskim i rosyjskim, bowiem Amerykanie i Rosjanie są tutaj głównymi turystami. Sporo tutaj także Niemców. W pobliskich kioskach/kantorach( bo nie wiem do końca w jaki sposób to określić), wymienimy pieniądze praktycznie tylko w czterech walutach :)

Wycieczka do Karlowych Warów zawsze, nie wiedzieć czemu, wydawała mi się dość drogą imprezą.
Na miejscu okazało się, że dla tak prostego turysty jak ja, całość nie musi wyjść strasznie drogo.
Większość popularnych źródeł jest ogólnodostępna i całkowicie darmowa.


 Jeśli ktoś był np. w Szczawnicy wie, że w tamtejszym domu uzdrowiskowym kubeczek wody to koszt ok 1zł. W Karlowych Warach, jedyne co może się nam przydać, to specjalne, pamiątkowe "kufelki", do których nalewamy sobie poszczególne  "trunki":) Ja swój zakupiłam za 129 koron. Są oczywiście jeszcze tańsze, jak i te całkiem wymyślne, których cena przyprawia o ból głowy :)


Dodam, ze picie źródeł nie należy do przyjemniejszych :) Mają dość specyficzny smak no
 i temperaturę:) Najcieplejsza woda, którą piłam miała bodajże 62 stopnie.Na marginesie dodam, że  innym, dość znanym tutaj źródłem jest popularna Beherovka:)

Spacerując spotkamy wiele drogich i znanych sklepów,restauracji, jednak dla mniej wymagających znajdzie się coś tańszego :) Ja sama skusiłam się na popularny w Czechach smażony ser. Za całe 99 koron :)


Share
Tweet
Pin
Share
2 komentarzy
Older Posts

Follow Us

  • Twitter
  • Instagram
  • facebook

Facebook

Na biurku Oli

recent posts

Blog Archive

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Łączna liczba wyświetleń

O MNIE

  • WSPÓŁPRACA
  • O mnie
  • KONTAKT

Created with by ThemeXpose