"SEKRETY URODY KOREANEK"- RECENZJA

21:10:00



Gdybym wam dzisiaj powiedziała, że macie zrezygnować z ciężkiego podkładu, nie ulegać modzie na konturowanie twarzy czy unikać mocnych brązów,różów i sypkiego pudru, pewnie większość z was ten pomysł szybko by mi wyperswadowała. Nic dziwnego, sama od lat borykam się ze swoja wyjątkowo bladą cerą, nie odmawiam więc sobie dość ciężkiego, jakby nie było podkładu z revlonu, a latem wyrzekam się wysokich filtrów, na rzecz zdobycia jakiejkolwiek opalenizny. I choć gdzieś tam głęboko wiem, że nic z powyższych rzeczy nie sprzyja mojej skórze, trudno nie starać się choć trochę przypodobać panującym standardom.




Kilka dni temu, trochę przypadkiem, trochę z ciekawości, wpadła mi w ręce nowa pozycja. I jak z natury  nie cierpię wszelkiej maści poradników, tak ten czyta mi się z przyjemnością. Raz, że kultura japońska, koreańska w jakiś sposób mnie tam zawsze  interesowała, dwa, że to naprawdę ciekawa i dość nietypowa jak na nasz rynek propozycja. W końcu w kraju, w którym kanony piękna znacząco różnią się od tych azjatyckich, trudno znaleźć kogoś, kto chciałby wyglądać np. jak typowa Koreanka. Dzięki Bogu ta książka dotyczy zupełnie czegoś innego. Bo o ile uroda czy makijaż Koreanek nie musi się nam podobać, to trzeba przyznać, że ich nieskazitelna cera to powód do pozazdroszczenia! I tego właśnie ten przewodnik dotyczy.



"Sekrety..(..)" pokazują nam bowiem, że nie jest sztuką zakrywać niedoskonałości skóry toną podkładów czy korektorów, ale sztuką jest jest mieć skórę w takim stanie, że nie trzeba w niej zakrywać absolutnie niczego! W końcu  nic nie wygląda tak ładnie jak zdrowa i promienna cera, a do tego potrzebna jest konkretna wiedza.  Koreanki od lat wiedzą jak z niej korzystać: młode dziewczyny, a nawet chłopcy (!) uczą się podstawowej pielęgnacji skóry już od najmłodszych lat, w efekcie większość 30-letnich Koreanek wygląda młodziej od nie jednej 20-letniej Europejki.



Poradnik zdradza nam podstawy koreańskiej pielęgnacji z 10 krokach, szczegółowo opisuje zalety poszczególnych etapów, a również zdradza kilka ciekawostek z życia codziennego Koreańczyków. To idealna pozycja dla każdego, kto choć trochę chciałby poprawić wygląd swojej skóry, wiedzieć jakich produktów używać i na co zwracać uwagę, bez uczenia się tablicy Mendelejewa na pamięć. Ja sama po lekturze zaczęłam w końcu mądrze korzystać ze swoich kosmetyków: dotychczas olej do mycia twarzy, żel, peeling czy tonik używałam w zależności od tego, co aktualnie nawinęło mi się na rękę. Obecnie, używam ich wszystkich podczas jednego zabiegu. Dlaczego? Dowiecie się w książce, zapraszam! Książkę możecie zamówić tutaj.






You Might Also Like

3 komentarzy

  1. Koreanki mają cerę piękną jak pupcia niemowlęca :D mam tę książkę i również ją polecam, w końcu okazuje się, że to nie geny, tylko odpowiednia pielęgnacja i styl życia odpowiada za to, jak one wyglądają. Ja zmieniłam kilka nawyków i od jakiegoś czasu widzę znaczną poprawę skóry, a co najważniejsza moja twarz nie jest już taka brzydko szara.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wahałam się nad tą książką, ale właśnie przestałam. Świetnie piszesz. Płynęłam przez ten tekst i z każdym kolejnym zdaniem byłam coraz bardziej przekonana, że przy końcu zacznę zbierać się do księgarni ;D.
    Pozdrawiam
    www.stylowyslowotok.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń



Spodobał Ci się blog? Dodaj go do swoich ulubionych i odwiedź nasz fanpage na Facebooku :)

Popular Posts

Like us on Facebook

Flickr Images