Dzisiaj Pańcia porwała mnie na spacer, kazała biegać z jakimś innym psem, wymęczyła...i potem zostawiła wredota samego domu i gdzieś polazła.
Korzystając z chwili ciszy w domu polazłem zająć najlepsze miejsce w łóżku i oddałem się słodkim marzeniom o smaczkach....Ooooooooooo takkkk! Smaczki....mniam... mniam....smaczki.... a Pańci nie było i mogłem sobie chrapać do woli... ach smaczki moje kochaaaaneeeee.
Wróciła wredota pod wieczór. Od razu wyczułem, że coś się święci. Ha! Myślała, że mnie czymś przekupi i jej wybaczę nieobecność! Phi! Byle czym mnie nie kupi!
Może, że..... smaczki??? Pańcia ma SMACZKI???
Ale Pańcia smaczków nie miała. Wciągnęła na mnie za to to coś i kazała iść na spacer....
Boshee... jak ja się teraz suczkom na osiedlu pokażę......





