Na biurku Oli




Jeszcze niedawno narzekaliśmy na mokry, deszczowy lipiec, a tu nie wiedząc kiedy przyszedł sierpień, a wraz z nim męczące upały. W takie dni najchętniej nic bym nie jadła, serwując sobie na obiad kolejne lody czy wodę z cytryną, ale że mój żołądek mimo temperatur tak posłuszny nie jest i  nie chce się ani trochę ładnie skurczyć, więc chcąc niechać-coś tam jeść muszę. Latem wcinam kilogramy kalafiora z młodymi ziemniaczkami, żółtą i zieloną fasolkę, brokuły, cukinie czy inne, kojarzące mi się z wakacjami warzywa. Jednak w te największe upały, nawet gotowany kalafior jest w stanie mnie wykończyć. Wtedy wyciągam z lodówki swe największe działo- chętnie się z wami nim podzielę!


W internecie znajdziecie mnóstwo przepisów na chłodnik z botwinki- wiele z nich jest naprawdę pysznych i warto ich popróbować. W moim przypadku wysokie temperatury idą w parze z totalnym luzem i ogromnym leniem, więc moja wersja musi być prosta i niezwykle szybka w przygotowaniu.

Do przyrządzenia chłodnika potrzebujecie:
- pęczek botwinki
- pęczek rzodkiewki lub jeden ogórek
- 2 duże jogurty greckie
- koperek
- sok z buraka 100%



Botwinkę dokładnie myjemy, a następnie kroimy na drobną kostkę. Kroimy wszystko, łącznie z łodygą i liśćmi. W ten sam sposób kroimy rzodkiewkę lub ogórek, w zależności co aktualnie macie w lodówce ;) Równie dobrze można skroić i jedno i drugie. Siekamy koperek, dodajemy ząbek czosnku i wrzucamy do średniego garnka. Wlewamy oba jogurty, sok i wszystko dokładnie mieszamy. Na koniec doprawiamy odrobiną soli i pieprzu. Włożyć do lodówki na min. godzinę. Najlepiej smakuje podawany z jajkiem na twardo.


I to wszystko. Prawa, że szybko? To idealne rozwiązanie na gorący dzień i mega lenia, a do tego spora dawka żelaza. czego chcieć więcej? Koniecznie spróbujcie i dajcie znać jak smakowało :)





Share
Tweet
Pin
Share
No komentarzy


 Powiem wam, że mało które "zdrowsze" zamienniki są w stanie mnie zadowolić. Próbowałam wielu przepisów i większość niestety była dla mnie zdecydowanie za mdła i nijaka. Inaczej jest z tym przepisem! Osoby, które mnie znają wiedzą o mojej miłości do czekolady i nutelli. Mogłabym nie zjeść śniadania i obiadu, ale na słodki baton zawsze znajdę miejsce! Moja miłość do słodyczy przekłada się niestety na kilka nadprogramowych kilogramów i wiecznie nadęty brzuch. Nie wierzyłam, że jakakolwiek zdrowsza alternatywa jest w stanie zaspokoić moje zapotrzebowanie na słodkie. Jak bardzo się myliłam!




Istnieje kilka wariantów zrobienia zdrowej nutelli. Myślę, że w tej kwestii warto za każdym razem co nieco  zmienić i stworzyć wersję najbliższą naszym preferencjom.

Osobiście do swojej wersji nutelli użyłam:

- szklanka daktyli
- szklanka migdałów ( ja użyłam już zmielonych)
- 3 łyżki kakao
- łyżka masła orzechowego




 Po ostatnich niespodziankach z orzechami laskowymi postanowiłam zamienić je na migdały, jeśli jednak zależy wam na smaku bliższym nutelli spokojnie wymieńcie je na szklankę orzechów laskowych. Daktyle zamoczcie wcześniej  przez 15 min w gorącej wodzie. Następnie włóżcie wszystkie składniki do miski i zblendujcie na gładką masę. Jeśli zależy wam na gładszym kremie stopniowo dolewajcie wodę po daktylach lub dołóżcie odrobinę oleju kokosowego.





Tak przygotowaną nutellę możecie przetrzymywać w lodówce mniej więcej 7 dni. Taka wyjęta  z lodówki smakuje mi najbardziej!





Jak podoba się wam taka wersja nutelli? Dla mnie najważniejsze jest to, że w końcu mogę się czymś zajadać bez wyrzutów sumienia :) Na pewno zagości u mnie na stałe!
Share
Tweet
Pin
Share
1 komentarzy

 To ciasto chodziło za mną już od dłuższego czasu. pierwszy raz wspomniała mi o nim moja znajoma, u której zresztą pierwszy raz miałam okazję go skosztować. Po ciężkim tygodniu bez słodyczy postanowiłam sobie jakoś to uczcić i z tej okazji zabrałam się za pieczenie ciasta.

 Beztalencie w tej materii jest u mnie wielkie, więc powodzenie bliskie było zeru, ostatecznie jednak udało się! Ciasto wyrosło, nie wyszedł zakalec- czego chcieć więcej? Sekret tkwi w tym, że przepis jest banalnie prosty i osoby o podobnym talencie do mojego z pewnością sobie poradzą :)



Za zielony kolor odpowiada szpinak, ale wszystkim tym, którzy szpinaku nie cierpią zaznaczę na wstępie, że odpowiada on tylko i wyłącznie za kolor ciasta, w żadnym stopniu nie wpływa na jego smak, więc ciasto nie jest trujące- śmiało można próbować :)




Jeśli chcielibyście podobny mech wyhodować  w swoich piekarnikach, potrzebujecie do tego następujących rzeczy:

450 g mrożonego szpinak ( tego rozdrobnionego, nie w liściach)
300 g śmietany 30%
2 fixy do śmietany
3 łyżeczki proszku do pieczenia
cukier waniliowy
1,5 szklanki cukru
300ml oleju
3 jajka
proszek do pieczenia
2 szklanki mąki krupczatki 
owoc granatu lub inne, "leśne" owoce




Do mąki dosypujemy 3 łyżeczki proszku do pieczenia i mieszamy łyżką.  Do wysokiego naczynia wbijamy jajka, wsypujemy cukier i miksujemy. Powoli dodajemy oleju, cały czas miksując. W ten sam sposób stopniowo dodajemy mąkę.

Do powstałej masy dodajemy odcedzony szpinak i mieszamy wszystko łyżką. Ciasto wlewamy do formy i wkładamy do nagrzanego na 180 stopni  piekarnika. Podana zawartość wystarczy na tortownicę o średnicy 26cm.




Ciasto trzymamy ok 45-60 minut, po czterdziestu minutach najlepiej sprawdzić ciasto patyczkiem z szaszłyka. Jeśli patyczek jest suchy, spokojnie możemy wyciągnąć ciasto. Po ostudzeniu odkrajemy wierzchnią część biszkoptu i rozdrabniamy go w miseczce. Posłuży nam jako górny "mech" ciasta.




W czasie gdy ciasto stygnie możemy zabrać się za bitą śmietanę. Do ubijanej śmietany dosypuję fiksy i cukier waniliowy. Jeśli lubimy wersje bardzo słodkie, możemy dodać odrobinę cukru pudru. Podana ilość wystarcza na ok. centymetrową wysokość śmietany, jeśli chcemy jej nieco więcej, śmiało możemy podwoić składniki.



Gotową śmietanę układamy na biszkopcie i posypujemy rozdrobnionym ciastem, delikatnie dociskając całość. Na wierzch kładziemy owoce granatu, możemy użyć także innych, typowo "leśnych" owoców- kto co lubi :) Smacznego!













Share
Tweet
Pin
Share
2 komentarzy
Older Posts

Follow Us

  • Twitter
  • Instagram
  • facebook

Facebook

Na biurku Oli

recent posts

Blog Archive

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Łączna liczba wyświetleń

O MNIE

  • WSPÓŁPRACA
  • O mnie
  • KONTAKT

Created with by ThemeXpose