Na biurku Oli


Dziś zapraszam was na drugą część naszej metamorfozy. Wczorajszy wpis znajdziecie tutaj. Dziś przedstawiam wam salon z otwartą kuchnią i przedpokój. Kto nie nie czytał wcześniejszego postu dodam, że całość chcieliśmy odremontować małym kosztem, co nie było łatwe, bo do zrobienia było dosłownie wszystko. Ostatecznie osiągnęliśmy to na czym nam zależało i w końcu mamy swój kat do życia :)



Od początku wiedzieliśmy, że wbijemy się w szarość mimo, że co poniektórym już ten kolor najzwyczajniej się przejadł, ale prawdą jest, że mało który kolor jest tak uniwersalny. Momentami kusiła mnie jeszcze biel, ostatecznie zostaliśmy przy szarości, choć początkową szarą poświatę wymieniliśmy na skandynawską prostotę duluxa. Uznaliśmy, że do małych pomieszczeń lepiej sprawdzi się jaśniejszy kolor.





W części telewizyjnej umieściliśmy szary narożnik z Agaty, dużą komodę z ikei i stoliczki, które udało mi się wyhaczyć na allegro. Nie zagracają nam przestrzeni między narożnikiem, a komodą, a dzięki ich rozmiarom łatwo możemy je przestawić czy schować, w zależności od aktualnych potrzeb.




Biała kuchnia była najdroższym elementem umeblowania- ostatecznie postanowiliśmy zrobić ją na wymiar, ale nie chcieliśmy wydawać na nią fortuny, poprosiliśmy więc o najzwyklejszą białą płytę bez połysku, proste szafki i dodatkowe miejsce na pralkę, którą chcieliśmy schować. W planach miałam samodzielne dorobienie wyspy z cegieł, ale ostatecznie i to wykonał dla nas stolarz. Dzięki temu zyskaliśmy spory schowek na alkohol czy inne, większe rzeczy. Pozostaje mi okleić ją jedynie imitacją białej cegły- dalej jakoś nie mogę się za to zabrać :)


 




Stary, całkowicie zabudowany przedpokój zamieniliśmy na pustą przestrzeń, poza małą szafą z ikei i szafkami na buty nie mamy nic, ale dzięki temu goście mają gdzie się rozebrać ;)


Szafkę, którą widzicie przy szafie dorobiliśmy u tego samego stolarza co kuchnię. Krawcowa uszyła mi proste siedzisko, które sprytnie zamontował mi mąż. Szafka na buty i miejsce do siedzenia, o to chodziło, miejsca na buty nigdy dość! :)



Podobnie jak w sypialni i tu postanowiłam wykorzystać grafiki- wszystkie to darmowe wersje dostępne w internecie ubrane w ramki z ikei, kilka z nich znajdziecie tutaj.  Efekt widzicie poniżej.



Po długich bojach udało mi się wyrzucić komputer do sypialni, a zdobyte miejsce wykorzystałam na stół i krzesła do siedzenia. W końcu możemy wspólnie zjeść obiad! To zdecydowanie jedno z najważniejszych miejsc w domu :)



Nasze małe mieszkanko w końcu przypomina miejsce do życia, a my z uśmiechem wracamy do domu. Nic tak nie cieszy bardzo jak "ciasne, ale własne" cztery katy. Teraz jest nam tu zdecydowanie milej. A jak wam podobają się efekty?


P.S.: Często dostaję zapytania o poszczególnie elementy, poniżej podsyłam wam linki z informacjami, gdzie możecie dane rzeczy upolować ;)

Zestaw stolików kawowych
Biała komoda
Podobny narożnik 
Biały stół  i krzesła 
Chlebak
 


Share
Tweet
Pin
Share
12 komentarzy



Wiecie jak to jest, kiedy przed remontem przegląda się mnóstwo inspiracji, marzy o stosie wszelkich dekoracji i dodatków, wybiera się kolory ścian i paneli, a ostatecznie po wszystkim człowiek jest szczęśliwy, że to już koniec i nastaje tak zwany tumiwisizm. 



U mnie właśnie nastała ta chwila. Szybki remont zrobiliśmy w listopadzie i tak od listopada próbuję się pozbierać w sobie i pokazać wam efekty nasze metamorfozy. W końcu znalazłam chwilę, złapałam aparat i są! Oto zdjęcia naszego mieszkania- na pierwszy ogień, moja mega sfeminizowana sypialnia, z mnóstwem dziewczęcego koloru i dodatków. Kolor koronkowy róż-chyba zostały mi jakieś pozostałości po pudrowym ślubie, mężowi obiecałam wrócić w przyszłości do bardziej neutralnego koloru, póki co mogę się cieszyć tym co mam :)



Wcześniej jednak muszę wam nieco o tej naszej metamorfozie poopowiadać, bo sama metamorfoza marzyła się nam jeszcze przed ślubem, ale zgodnie uznaliśmy, że zajmiemy się nią dopiero po tym całym szaleństwie. Mieszkanie mamy po rodzicach, dzięki Bogu na wstępie nie musieliśmy zaczynać od wniosków kredytowych. Typowe NRD-owskie mieszkanie, choć nie jakoś szczególnie wielkie, wystarczy nam na nasze potrzeby. Nie jest to też mieszkanie, z którym chcemy wiązać też naszą przyszłość, uznaliśmy więc, że nie będziemy inwestować w niego żadnych większych pieniędzy, ale stare boazerie, kasetony na sufitach czy stara zabudowa na przedpokoju była nie do przełknięcia. Nawet pięknie wyszorowane i czyste kojarzyły nam się z brudem i starością. Tym sposobem pozbyliśmy się z mieszkanie dosłownie wszystkiego- ostatecznie zostało z nami łóżko, pralka i lodówka. Zrobiliśmy gładzie, położyliśmy panele i kupiliśmy nowe sprzęty i meble. Na całe mieszkanie mogliśmy przeznaczyć dwadzieścia tysięcy. Dzięki pomocy znajomych i rodziny udało się nam go nie przekroczyć, choć nie było łatwo :)


Jestem teraz mądrzejsza o malowanie ścian, mąż zajął się gładzią i panelami, a dzięki wizytom znajomych, prace znacznie przyśpieszyły. Dzięki nim na samych pracach zaoszczędziliśmy mnóstwo pieniędzy, które mogliśmy wydać na szafę w zabudowie czy kuchnię na wymiar.


Grafiki podobały mi się od zawsze, ale zakup kilku to dość spory wydatek. Ja postanowiłam ściągnąć darmowe szablony z internetu, które włożyłam następnie do ramek z ikei. Wydruk kosztował mnie tyle co nic, więc nie żal mi ich zmieniać na nowe, wybór w internecie jest ogromny! Część z nich znajdziecie nawet u mnie.


Śniadanie do łóżka? Jasne! W końcu jest tu teraz dużo bardziej przyjemnie!




Marzy mi się łóżko z mnóstwem poduch, póki co dorobiłam się trzech, ale z chęcią przyjmę każdą większą ilość :) W szafie króluje duża szafa na wymiar, wyrzuciliśmy wszystkie meble i postanowiliśmy się zmieścić dosłownie w kilku- to wymagało pojemnej szafy, bo musieliśmy tam schować możliwie jak najwięcej rzeczy. Dzięki niej schowaliśmy nie tylko ubrania, ale różne sprzęty czy deski do prasowania.




  Na tej ścianie nad biurkiem od listopada próbuje zawisnąć papierowy jeleń. Od listopada  szukam natchnienia i jak dotąd go nie znalazłam. Czeka mnie ponoć kilka godzin składania! Widoczne na zdjęciach krzesło znajdziecie tutaj.  Śliczny zegar Karlssona kupicie w dobrej cenie tutaj.  





 Pod biurkiem jeszcze trochę niepotrzebnych kabli, również szukają natchnienia, żeby je jakoś zgrabnie schować :)


Do sypialni, z racji tego, że spora część podłogi kryje się pod łóżkiem, położyliśmy możliwie najtańsze panele. Ściany pomalowaliśmy farbą dekoral fashion w kolorze koronkowego różu. O mały włos, a nie wracałbym się z nią do sklepu :)




Póki co cały czas się "dorabiamy". Kilka gadżetów czeka na swoje miejsce i trochę czasu na realizację, bo całe mieszkanie ciągle jeszcze trzeba skończyć. A jak podobają się wam efekty naszej dotychczasowej  pracy? Jest coś co chętnie byście zmienili? Czekam na wasze opinie :)


Share
Tweet
Pin
Share
4 komentarzy
Older Posts

Follow Us

  • Twitter
  • Instagram
  • facebook

Facebook

Na biurku Oli

recent posts

Blog Archive

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Łączna liczba wyświetleń

O MNIE

  • WSPÓŁPRACA
  • O mnie
  • KONTAKT

Created with by ThemeXpose