Pamiętacie jak od dziecka wpajano nam na lekcjach, jak powinniśmy obchodzić się z książkami? Zero plam, zero zagięć, im dłużej tym lepiej. Nic bardziej nie bolało tak jak pierwszy zagięty róg w świeżo zakupionej książce.
Jeśli boli cię każda najmniejsza plamka na stronie to ta książka jest w sam raz dla ciebie.
"W trakcie tworzenia tego dziennika ubrudzisz się. Twoje ubranie pokryje się farbą albo dziwnymi substancjami. Zamoczysz się, będziesz proszony o zrobienie rzeczy, które będziesz poddawać w wątpliwość. Będziesz ubolewać, że książka znajduje się w opłakanym stanie. Zmienisz destrukcję wokół siebie w kreację i zaczniesz żyć twórczo."
Tyle od autorki, a już w środku:
Słowem masz zabrać ja ze sobą wszędzie, nie przejmować się jej stanem, robić z nią wszystko na co masz tylko ochotę i być dumnym z każdej zabazgranej kartki :) Im biedniej będzie wyglądać tym lepiej. W końcu wpadła i w moje wścibskie rączki. Zatem... do dzieła! :)




















