A można czegoś nie lubić? W końcu mamy wolne, spotykamy się z rodziną, znajomymi, wspólnie świętujemy i kosztujemy dania, które tak pieczołowicie przygotowywaliśmy. Święta mają w sobie wszystkie te elementy, które sprawiają, że nie da się ich nie lubić, prawda?
A tam piernik (czy bardziej jajko) prawda...
Pięknie, to jest tylko na obrazkach!
Co roku obiecuję sobie, że tym razem zabiorę się za przygotowania wcześniej. Wiecie co mam na myśli- te wszystkie porządki, mycie okien "dla Jezusa" i inne sprawy, które zazwyczaj ogarniamy. Nigdy mi nie wychodzi. Nie żebym nie chciała, ale wiecznie pojawiają się inne rzeczy, które na ten moment wydają się ważniejsze. Bo niby trzeba zrobić zakupy- ale o jakich zakupach tu mowa? Dla dwójki osób? Ile z tej okazji można nakupować? Ano niewiele.Może, że wymyślicie sobie rodzinny obiad. Wtedy zazwyczaj kończycie gdzieś w sklepowych półkach. Gorzej, kiedy obiecacie sobie, że w sobotę dacie wszystkim już odpocząć, więc za zakupy bierzecie się wcześnie. Prawie się udało.
Bo prawie zazwyczaj o czymś się zapomni i prawie zawsze kończysz w kolejce w osiedlowej żabce.
Tego, czego nie lubię w świętach to właśnie tej pogonie. A bo trzeba to, trzeba tamto. Kto powiedział, że trzeba? Czy nie przeżyjesz tych świąt, jeśli myśl będzie zaprzątać ci niewytarta półka? Nie poczujesz magii, jeśli nie wypastujesz całej podłogi i nie upewnisz się, że na oknach nie znajdzie się ani jedna smuga? Otóż nie. Te święta i tak się odbędą. Ok, sama już dawno wrzuciłam na luz, choć przedświąteczne porządki i tak dalej mnie stresują. Bo może jednak jeszcze to przetrę, a to firanki przepiorę, półki w kuchni powycieram... i kończę jak wszyscy. Kiedy w końcu siedzę i wcinam świąteczne wypieki to nie cieszę się z samych świąt, ale z tego upragnionego nicnierobienia.
Czego jeszcze nie lubię? Tego, że mimo wysiłków, nie potrafię poczuć tych świąt tak, jak robię to podczas świąt bożonarodzeniowych, a w końcu to najważniejsze święto w roku! Kto ma podobnie? Wiem jednak co może ten fakt zmienić. Otóż sekret tkwi w tym, by zamiast przy garnkach i szmatkach spędzić ten czas ... w kościele. Poczuć tajemnicę całego Triduum Paschalnego: Przeżyć "niezakończoną" mszę w Wielki Czwartek, z powagą i skupieniem adorować Najświętszy Sakrament w Wielki Piątek czy ze świecą w ręku przeżyć mszę Wielkosobotnią, która odbywa się bardzo późną porą. W końcu cieszyć się samą Wielkanocą i nie zapomnieć o poniedziałku, w którym polewanie się wodą wcale nie jest najważniejsze. Myślę, że sprawia, iż jesteśmy poczuć magię tych świąt.... bo tak, one również mogą być magiczne i niezapomniane i takich właśnie świąt wam życzę :)
... a świąteczne porządki zawsze się przydają, w końcu jaki
inny powód zmotywuje nas do wywrócenia całego domu do góry nogami?
Trzymajcie się ciepło!
































