Na biurku Oli


Moi drodzy! Ratunku!
Wiecie jak to jest czuć się jak wielka guma balonowa? Znacie te uczucie, kiedy wydaje się wam, że zaraz pękniecie i wyleje się z was cała zawartość brzucha łącznie z całym tym świństwem pochowanym gdzieś tam po kątach? Po ostatnim "hulaj duszo, piekła nie ma!" czas uratować resztki trzeźwego myślenia- najwyższy czas wziąć się za siebie! Nie mam wprawdzie  planów zostać miss bikini, ani tym bardziej wyzbyć się wszystkich przyjemności życia, ale moja ciąża spożywcza ani trochę mi się nie podoba!


Faktem jest, że ostatnio nie znałam umiaru. Wierzcie mi, pochłaniałam dzienne dawki idealne na porcje dla słonia, ale nie normalnego człowieka. Czuję się opuchnięta, zmęczona i sapię po wejściu na pierwsze piętro. Nie brzmi zachęcająco, prawda? Nie jestem dzieckiem diet, a wrodzone lenistwo i słomiany zapał nie sprzyja daleko-idącym planom, postanowiłam więc zacząć od małych kroczków.

jestrudo.pl
Zaczynam od tygodnia- 3 główne cele, jeśli przetrwam tydzień to będę w stanie uwierzyć, że kolejny tydzień również zakończy się powodzeniem. Miesięczne plany? To nie do mnie, w połowie byłabym już załamana, bo pewnie niewiele z tych planów by mi wyszło :) Nie cierpię też nudy- z tego powodu postaram się urozmaicić poszczególne cele, na których mam zamiar się skupić w konkretnym tygodniu. Lubię widzieć postępy swoich prac, odhaczać "to już zrobiłam!" Żeby się odpowiednio do swojego zadania zmotywować przygotowałam sobie plan na ten tydzień. Wydrukowany zawiśnie na mojej lodówce, a mi pozostaje odhaczać poszczególne punkty. Jeśli macie ochotę dołączyć do mnie, możecie wydrukować i skorzystać z tego samego szablonu. Możecie go pobrać klikając w zdjęcie poniżej.




W tym postanowiłam powalczyć z lenistwem- zamierzam wykonać codzienne, min.30-minutowe ćwiczenia.
Jakiekolwiek: na brzuch, na pupę, bieganie czy jazda na rowerze. Liczy się dzienna dawka ruchu! Po drugie- słodycze! Uwielbiam je jeść w każdej ilości, ale co najgorsze często zastępują mi obiad. Pochłanianie tabliczki dziennie to stanowczo za dużo. Białe pieczywo- usuwam z jadłospisu!

Zaczynamy? Jasne! Powodzenia :)
Share
Tweet
Pin
Share
1 komentarzy


Staram się być twarda, ale są takie sytuacje w których najzwyczajniej wymiękam :) O ile z pająkiem nad łóżkiem czy burzą jeszcze sobie jakoś radzę, to strachu przed dentystami nie jestem w stanie opanować.

Kiedyś próbowała mama. Ciągnęła mnie do tego wstrętnego gabinetu, raczyła mnie obietnicami o pięknym segregatorze z jeszcze piękniejszymi karteczkami (to były czasy!) i nic..... kończyło się na pogryzieniu dentysty. Z czasem mama zrezygnowała z opowiadań i zaczęła rozważać przyprowadzanie mnie do dentysty w kagańcu.
www.toothdoctortx.com
Lata mijają, a mój strach nie przeminął. Na tyle poważnie, że nazbierałam kilka wyjątkowych dziurek w swoich zębach. W kryzysowych sytuacjach pozwalałam sobie jedynie jakiegoś zęba wyrwać. Zero wiertarek!

Do czasu kiedy zaczęło boleć znowu. Opcja wyrwania kolejnych zębów w moim wieku nie wchodziła w grę. Próba otwarcia paszczy dobrowolnie u dentysty też niestety nie pomagała.
Z tego względu zdecydowałam się na leczenie zębów pod narkozą. Szybko przejrzałam internet, podzwoniłam i tego samego dnia umówiłam się na pierwszą wizytę. Przegląd, zdjęcie wszystkich zębów i termin zabiegu, którego bałam się niemiłosiernie, choć oczywiście znacznie mniej niż spotkanie z dentystą na żywo. Zaplanowałam, że jeśli do was wrócę to chętnie napiszę wam jak taki zabieg wygląda i jak się do niego przygotować. Czytając opinie w internecie broniłam się przed napisaniem testamentu i przepisaniu Killera oraz haseł do bloga Jemu. 

1. Po pierwsze- nie czytaj tysiąca opinii w internecie. Od tego jest sam Anestezjolog i wszelkie wątpliwości należy rozwiać zadając pytania jemu, a nie forom internetowym. To z nim mamy porozmawiać i to on ma obowiązek na wszystkie pytania udzielić nam odpowiedzi. Pamiętaj też, że tego typu narkoza, podawana dożylnie poprzez wenflon, różni się nieco od tej spotykanej na salach operacyjnych. Oczywiście, każdy organizm reaguje inaczej, ale w tym wypadku jest duże prawdopodobieństwo, że po zabiegu szybko dojdziesz do siebie, a zapas koców w samochodzie jest niepotrzebny :) Ja osobiście wróciłam do pełni sił już po godzinie od zabiegu.

2. Nie słuchaj innych. Usłyszysz tylko jak bardzo jesteś głupi i w sumie co to takiego? Dentysta? Serio? Boisz się dentysty?  Trudno niektórym pojąć, że ktoś może przeżywać ten strach zupełnie inaczej. Skoro on się boi, poszedł i jakoś dał radę, to przecież ty też dasz radę! Oprócz tego dowiesz się jak duże spustoszenie zrobi w twoim organizmie narkoza i że w najlepszym wypadku będziesz po niej dochodzić po sobie tydzień, bo fakt, że się nie wybudzisz jest już z góry przesądzony.

3. 24 godziny- na zabieg musisz stawić się wraz  z osobą towarzyszącą, która zobowiążę się do opieki nad tobą przez ten okres. Oprócz tego zostaniesz poinformowany, że w tym czasie nie możesz podejmować żadnych wiążących decyzji, podpisywać umów, itp.  Ja po 15 min. byłam już w stanie trzeźwo myśleć, ale skoro nie wolno, to nie wolno :)

4. 6 godzin przed nic nie jedz, 4 godziny przed nic nie pij. Zdecydowanie jedno z najgorszych restrykcji ;) Upał, zabieg dopiero na godzinę 15... i jak się tu nie napić?

5. Zmyj lakier do paznokci i przyjdź bez makijażu.


mmdent.waw.pl

Sam zabieg wspominam bardzo miło. Tak, o dziwo bardzo miło! Jeśli ktoś boi się igieł, może trochę obawiać się założenia wenflonu, choć na mnie dzięki Bogu nie zrobiło większego wrażenia. Potem wszystko dzieje się dość szybko. Siadasz, podają ci leki, pytają czy kręci ci się w głowie i  już cię nie ma. Budzisz się dosłownie chwilkę potem, wypoczęta, szczęśliwa, że w końcu cię nic nie boli.




Nie żałuję decyzji, wręcz przeciwnie- cieszę się, że mam to za sobą i jestem o kilka zębów zdrowsza ;) W przyszłości czeka mnie jeszcze jeden taki zabieg. Na szczęście technika tak poszła do przodu, że małe ubytki można leczyć np. za pomocą ozonu. Trzeba tylko zacząć z czystym kontem :)

Każdy z nas jest inny, przebył różne choroby i miał inne problemy zdrowotne. Nie da się jednoznacznie powiedzieć, że każdy będzie wspominał taki zabieg równie przyjemnie, jeśli jednak cierpisz na dentofobię i z tego powodu nazbierałeś kilka niechlubnych ubytków, warto wziąć taką opcje pod uwagą. Nieleczenie na dłuższą metę się nie opłaca a i Ketonal z czasem przestanie działać.


Share
Tweet
Pin
Share
9 komentarzy
Ostatnio modnie jest żyć fit. Gdzie się nie odwrócić każdy się odchudza, ćwiczy, biega.... blogerzy masowo wrzucają swoje porady i zdjęcia efektów, internet zalała fala fit zdjęć, nie wspominając o Chodakowskiej, którą znają już chyba wszyscy. Aż głupio jest siedzieć i czytać to wszystko z czekoladą w ręce.

www.gabbyandlaird.com
Wpadłam przez was ludzie w kompleksy. Przez to wszystko cały weekend planowałam swój ścisły plan działania. W sumie... bieganie na lekcjach wf-u wychodziło mi najlepiej. Może czas wrócić do tamtej formy?

Plan w efekcie nie zaczął się w sobotę... bo w sobotę wybieraliśmy się na urodziny, więc bieganie przełożyłam na niedzielę, a w niedzielę oczywiście zaczęło lać. Miało być dzisiaj.... i jakoś mnie ta pogoda nie zachęca szczególnie. Do tego nie mam specjalnych butów do biegania (bo przecież wszędzie bębnią głośno o tym, że w bieganiu buty to podstawa!), ani odzieży termoaktywnej! I Endomondo!!! Mam problem z zalogowaniem się na Endomondo! Istniało ryzyko, że zajmie mi to więcej niż minutę, więc zrezygnowałam z pomysłu zaraz na początku.

I jak tu być w dzisiejszym świecie fit?

Nie żebym potrzebowała tego jakoś szczególnie, ale przydałby mi się powrót do dawnej kondycji, a brzuszek prezentowałby się znacznie lepiej bez tej zimowej oponki...
Chciałabym, naprawdę bym chciała. Ale chyba kolejny raz poległam na placu boju. Pozostaje mi przykuć się do łóżka, być brzydką i grubą... topić swoje smutki w gorącej czekoladzie, a za jakiś czas poproszę was co najwyżej o zamówienie ciężarówki pod blok.

I w cale nie mam wyrzutów sumienia! Nie mogłam przecież pozwolić, żeby cała czekolada się zmarnowała....


Share
Tweet
Pin
Share
1 komentarzy


Pamiętam, ze jako dziecko mogłam jeść ile chciałam (chociaż wielu rzeczy oczywiście nie lubiłam, za to bułkę z keczupkiem bardzo:))), to nigdy zbytnio nie odbijało się to na moim wyglądzie. Tak było mniej więcej do 21-22 roku życia. Potem waga poszła dość sporo w górę. I nie byłoby w tym nic złego, bo parę kilogramów tak na prawdę się mi przydało, ale nie mogłam zdzierżyć swojego odstającego brzucha. O ile pod szeroką bluzką jakoś dawał radę, to na basenie wypadałoby nie ruszać się z szatni :)



www.kobieta.onet.pl


Nie żebym mu jakoś specjalnie pomagała,kto jak to, ale ja nie potrafię odmówić sobie codziennego batonika czy góry ziemniaków na talerzu. Nie jem niestety 5 posiłków dziennie, wychodzę z domu bez śniadania, a jak już wracam to jem za dwóch. Cóż... wiele nawyków z moim podejściem pewnie nie zmienię, ale postanowiłam wprowadzić jeden, który być może trochę mnie poratuje.

W związku z tym, że jestem leniem do kwadratu, moje wysiłki nie będą zbytnio intensywne, ale postaram się w dość przyjemny i szybki sposób, zafundować mojemu brzuchowi codzienny zastrzyk energii :)

Przez najbliższy miesiąc, codziennie wykonam poniższy zestaw ćwiczeń, który roboczo nazwałam sobie
"20 minut z moim brzuchem". Oba, 10-minutowe treningi są dostępne m.in. na YouTube, jeden na znienawidzone przez nas boczki, drugi na płaski brzuch. Czy 20 minut dziennie może przynieść jakieś rezultaty? Zobaczymy. Oczywiście będę rozliczać się przed wami ze swoich postępów :) Może ktoś dołączy i spróbuje ze mną?



Zaczynamy od bardzo prostych i lekkich ćwiczeń, mówiąc szczerze, nie odczuwa się niczego, aż do drugiego dnia, kiedy odczujemy w końcu zakwasy :)




Potem Mel B wyciśnie z nas wszystkie te soki, których nie wycisnęłyśmy podczas pierwszej części treningu :)




Pamiętajcie! Tu nie chodzi o to,żeby gubić kilogramy :) Chcemy mieć piękny brzuchy i chcemy osiągnąć tak jak leniuszki lubią najbardziej. Prościej się już chyba nie da;)

Róbcie więc zdjęcia swoich brzuchów, zmierzcie się i porównajcie wyniki za 30 dni. Zobaczymy co uda się osiągnąć :)





Powodzenia!


Share
Tweet
Pin
Share
4 komentarzy
Older Posts

Follow Us

  • Twitter
  • Instagram
  • facebook

Facebook

Na biurku Oli

recent posts

Blog Archive

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Łączna liczba wyświetleń

O MNIE

  • WSPÓŁPRACA
  • O mnie
  • KONTAKT

Created with by ThemeXpose